do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Symbole - Znaki- Rytuały
Legendy czy nauka? Wpływ średniowiecznych bestiariuszy na twórczość J.K. Rowling

L. Rotter, Legendy czy nauka? Wpływ średniowiecznych bestiariuszy na twórczość J.K. Rowling [w:] Krajobraz i dziedzictwo kulturowe Europu. Sacrum - profanum, red. L. Rotter, A. Giza, Kraków 2017, s. 433 - 440.

 

 

Legendy czy nauka? Wpływ średniowiecznych bestiariuszy na twórczość J.K. Rowling.

 

 

Człowiek wieków średnich, „zanurzony” w przyrodę, uwrażliwiony na nią i poniekąd od niej zależny, był jej bacznym obserwatorem. Obserwacja przeradzała się w myśl, skojarzenia, a to dawało operowanie symbolem i znakiem. Najpełniej i najpowszechniej obserwacji poddawane było to co najbliższe człowiekowi i najpowszechniej wokół niego istniało oraz było najłatwiej „poznawalne”. Co naturalne i oczywiste zatem, najwięcej symboli pojawiało się w związku z florą i fauną. Zarówno zwierzęta udomowione, dzikie jak i nawet mityczne lub legendarne, stanowiły cały wachlarz odniesień, skojarzeń czy analogii, dzięki którym ukazać można było rzeczy wyższe. Skojarzeń szukano w zwyczajach zwierząt, ich wyglądzie, „przynależności” do sfery ziemskiej, wodnej lub powietrznej czy nawet w ich umaszczeniu. Odpowiednie znaczenie przypisywano nawet poszczególnym częściom zwierzęcia – piórom, rogom, kopytom itd. Analogiczna sytuacja miał miejsce w odniesieniu do roślin. Zarówno uprawiane jak i dzikorosnące i trudne do zdobycia a nawet legendarne; całe rośliny i ich części – wszystko mogło stać się elementem języka symboli. Przyroda zatem była postrzegana jako obraz i symbol sfery duchowej.[1]

Analiza symboliki zoomorficznej i florystycznej stała się tematem wielu pism o charakterze teologicznym, filozoficznym czy moralizatorskim.  Powstawały zbiory, w których opisywano znane i mniej powszechne zwierzęta, rośliny (czasem także minerały i kamienie), łącząc ich opis formalny z omówieniem semiologicznym. Jednym z bardziej rozpoznawalnych zbiorów tego rodzaju był tzw. Fizjolog.[2] To dzieło o tyle znane co i zagadkowe. Jest to zbiór nauk o naturze, ukazanych w kontekście myśli chrześcijańskiej. Składa się, zależnie od wersji, z około pięćdziesięciu rozdziałów, w których poddane analizie są zwierzęta, rośliny i minerały. Kilka z nich obecnie uważanych jest za stwory fantastyczne rodem z legend i baśni. W opisanym zborze traktowane są jednak jako rzeczywiste i zamieszkujące określone rejony ziemi.

Tytuł najbardziej popularnego bestiariusza nie jest znany. Przyjęło się nazywać ów zbiór „Fizjologiem” z uwagi na częste używanie w tekście zwrotu: fizjolog mówi. Autorstwo dzieła także nie jest do końca znane. Był on przypisywany Bazylemu Wielkiemu, Epifaniuszowi, Grzegorzowi z Nazjanzu lub Piotrowi z Aleksandrii. Fizjolog znany był na pewno w Orygenesowi, który cytuje dzieło. Niektórzy znawcy przedmiotu uważają, że autorem był Panten – nauczyciel Klemensa Aleksandryjskiego. Niezależnie od autorstwa (lub wieloautorstwa) była to praca mająca na celu przybliżenie (by nie powiedzieć współczesnym językiem spopularyzowanie) treści i prawd chrześcijańskich – coś pomiędzy moralitetem a dziełem naukowym.

Dość trudno precyzyjnie określić datę powstania Fizjologa. Najczęściej datuje się go pomiędzy II – IV wiekiem. Za wcześniejszym datowaniem Fizjologa może przemawiać fakt wyraźnych wpływów gnostyckich.[3] W opisach symboliki niektórych zwierząt wyraźnie przebija się sprzeciw autora Fizjologa wobec tego, że Chrystus nie cierpiał na krzyżu. Pierwsze opracowanie powstało prawdopodobnie w Aleksandrii. Tam była szkoła egzegetyczna co odczuwa się w alegorycznych opisach zwierząt osadzonych mocno w odniesieniach do Biblii. W tekście widać także echa kultury perskiej, indyjskiej, greckiej i egipskiej.[4]

Zbiór spisany został greką, jednak bardzo szybko powstały liczne jego tłumaczenia, między innymi na język etiopski, syryjski, arabski, ormiański i oczywiście łacinę – a za jej pośrednictwem także na języki europejskie. O niezwykłej popularności dzieła niech świadczy fakt, że do naszych czasów w samym tylko j. greckim (najstarsza zachowana wersja pochodzi z IX wieku) zachowało się blisko osiemdziesiąt rękopisów.[5]

Najstarszy zachowany egzemplarz Fizjologa w j. łacińskim pochodzi z VIII/IX wieku. Fizjolog berneński „Y” to tekst nie tylko najbliższy wersji greckiej ale również ozdobiony warstwą ilustracyjną. Składa się z czterdziestu dziewięciu rozdziałów z czego czterdzieści to opisy zwierząt. Fizjolog berneński „B” (Berno XVIII-IX), choć jest krótszy, bo składa się z trzydziestu siedmiu rozdziałów, miał spośród zachowanych wersji największy wpływ na późniejsze kopie. Wspomnieć wypada w tym miejscu także o Fizjologu „B+ls”. To wersja Fizjologa „B” wzbogacona o fragmenty tekstów Izydora z Sewilli. Tę redakcje datuje się na XIII wiek. Na IX wiek datuje się Fizjolog berneński oznaczany jako „C”. Jest  uszkodzoną i zapewne nie pełną wersją greckiego tłumaczenie lecz choć jest krótsza od wersji „Y”, liczy bowiem tylko 24 rozdziały, to posiadał większe znaczenie, zwłaszcza dla późniejszych tłumaczeń. Najbardziej znaną wersją Fizjologa jest natomiast Smyrna Codex datowany na ok. 1100 rok. Jego wartość podnosiła bogata szata ilustracyjna. Każde zwierzę przedstawione było w dwu wersjach: symbolicznej i naturalnej. Kodeks niestety spłonął w 1922 roku.[6]

Można wyróżnić cztery redakcje tego zbioru: pierwotną, dość niejednolitą w układzie, bizantyjską z przełomu V i VI wieku, trzecią przypisywaną Bazylemu i czwartą, która ma charakter cząstkowy. Niezależnie jednak od ilości redakcji i wersji, Fizjolog był jednym z bardziej rozpowszechnionych w średniowieczu podręcznikiem do symboliki.[7]

Zwierzęta opisane w Fizjologu pochodzą głównie z terenu Afryki, europejskie dopisane zostały w późniejszych redakcjach. W każdym przypadku jest to omówienie przyrodnicze i teologiczno – symboliczne. Podobną korelację posiadają zamieszczone w niektórych kopiach Fizjologa ilustracje. Są to często pary – wyobrażenie rzeczywiste oraz alegoryczne. Opis natury zwierząt zaczerpnięty został zapewne ze znanych już wcześniej podobnych opracowań np. z Historii naturalnej Pliniusza Starszego, O naturze zwierząt Eliana, Kyranidy lub O zwierzętach Tymoteusza z Gazy. W omówieniu alegorycznym częste natomiast są odwołania lub nawet cytaty z Pisma Świętego (głównie ze Starego Testamentu). Często też przeciwstawia sobie cnoty i wady albo mówi o cnocie pod postacią zwierząt.[8]

            Fizjolog, choć popularny nie był jedynym dziełem tego typu. Opisy zwierząt, roślin i kamieni ukazujące zarówno naturalny jak i symboliczny ich charakter stanowiły powszechnie znaną grupę opracowań traktowanych jako naukowo- moralizatorskie. Najwięcej powstawało ich w wieku XII, zaznaczyć jednak należy, że czerpały szeroko z dzieł znacznie wcześniejszych, także antycznych.

Opracowania powstałe w tym okresie podzielić na cztery podstawowe grupy. Pierwsza to głównie różne wersje Fizjologa oraz elementy Etymologii Izydora z Sewilli. Pisma te są formą objaśnienia natury i semantyki świata zwierząt. Poddawane są analizie często nawet nazwy zwierząt, przy czym w pismach Izydora znacznie mniej, lub niemal wcale nie ma tekstów moralizatorskich. Druga grupa, to głównie kopie angielskie wcześniejszych dzieł, w których pojawia się ponad sto opisów zwierząt lub kamieni. W grupie tej częste są odniesienia np. do Hexaemeronu  Ambrożego lub pism Rabana Maura. Trzecią grupę stanowią XIII wieczne teksty będące uzupełnieniem pism Izydora. Czwarta natomiast, to głównie pisma encyklopedyczne np. Bartłomieja Anglika.[9]

            Z bardziej sztandarowych dzieł powstałych w wiekach średnich wspomnieć można o Bestiariuszu z Aberdeen. Bogato ilustrowany manuskrypt, datowany na 1200 rok przechowywany jest obecnie w bibliotece University of Aberdeen. O jego autorstwie, miejscu powstania lub kolejach losu niewiele można powiedzieć. Po raz pierwszy wzmiankowany był dopiero w XVI wieku. Nie zmienia to jednak faktu że stał się jednym z bardziej popularnych. Księga rozpoczyna się od opisu stworzenia świata i nadania imion stworzonym istotom. Opisom (głównie zaczerpniętym z Fizjologa, Etymologii, Aviarium itp) towarzyszą wielobarwne ilustracje utrzymane w stylu romańskim.[10]

            Innym opracowaniem przyrodniczo – symbolicznym jest Aviarium Hugona z Folio. Dzieło powstałe w latach 1132 – 1152, a opiera się w głównej mierze na tekstach Izydora, Rabana Maura i Grzegorza Wielkiego. Oryginał nie zachował się do naszych czasów, jednak kopia z opactwa  Heiligenkreuz wydaje się być najpełniejszą i najbliższą pierwowzoru wersją. Prawdopodobni jest to XII wieczna kopia tekstu pierwotnego. W dziele opisane zostało dwadzieścia siedem ptaków, przy czym opis skupia się głównie na poziomie symbolicznym. Funkcję symbolu lub znaku pełnią nie tylko konkretne ptaki ale także poszczególne części zwierząt lub nawet kolor upierzenia.[11]

            Warto w tym miejscu wspomnieć także o florariuszach – księgach, w których ukazywana była istota natury i symbolika roślin. Jako przykład dla tego typu opracowań posłużyć może Subtilitatum diversarum naturarum creaturarum libri novem Hildegardy z Bingen. Jest to dziewięć ksiąg, w których mniszka opisuje rośliny, kamienie ale także żywioły, metale oraz zwierzęta, podając ich opis, właściwości lecznicze oraz znacznie symboliczne.

Zarówno w przywołanych wyżej pismach jak i szeregu kolejnych, analogicznych opracowań znajdujemy steki roślin i zwierząt, które współcześnie są powszechnie znane i rozpoznawalne. Obecnie zaskoczyć może jedynie interpretacja symboliczna lub przypisywane zwierzętom i roślinom zachowania oraz właściwości. Dla współczesnego czytelnika szczególnie interesujące wydają się być jednak opisy zwierząt mitycznych i legendarnych, których istnienie poddaje się w wątpliwość lub wręcz uważa za wytwór wyobraźni, a które w przywołanych dziełach opisywane są jako realne na równi z orłem, lwem czy panterą. Stwory te współcześnie jedynie kryptozoologia uważa za istniejące lecz wymarłe gatunki (zwykle podaje się ok 350 takich gatunków). Część z nich rozpoznawalna jest w kulturze i sztuce, przy czym kojarzymy jednorożca lub syrenę, ale enhydros czy ichneumon nie są już tak powszechnie znane.[12]

Rodzi się zatem pytanie: czy wiedza zawarta w bestiariuszach, florariuszach i awiariuszach to jedynie relikt wieków minionych? Obraz postrzegania świata, przez pryzmat wieków średnich? Źródło do badań? Chyba nie do końca. Mniej lub bardziej fantazyjne stwory, wówczas uważne za rzeczywiste, z czasem zasiedliły świat bajek, baśni, legend… książek, filmów, spektakli… Przykładów na taką adopcję – setki, na użytek niniejszego opracowania niech posłuży seria książek fantazyjno – baśniowych, które w ostatnich latach zrobiły furorę, czyli kolejne tomy „Harry Potter” autorstwa J.K. Rowling.

Mandragora to bardzo dziwna roślina. Już sam jej kształt pobudza wyobraźnie. Korzenie rośliny mają zawsze kształt przypominający sylwetkę ludzką. Podobno powstała z krwi Prometeusza, ściekającej z rozprutego boku, gdy ten cierpiał przykuty do skały. Stosowana była jako medykament już w starożytności. Była uważana za roślinę pobudzającą do aktów miłosnych oraz wspomagającą płodność. Według legend semickich słonie przed aktem płciowym, zjadały owoce mandragory by doczekać się potomstwa. W takim kontekście wspomniana została w Starym Testamencie.[13] Mandragora w rzeczywistości posiada pewne właściwości lecznicze jednak w tak niewielkim „stężeniu”, że koniecznym byłoby zjedzenie olbrzymiej jej ilości by mogła zadziałać leczniczo. „Przedawkowanie” rośliny miało jednak uboczne skutki. Mandragora ma bowiem właściwości halucynogenne (zwłaszcza powoduje omamy słuchowe). W wiekach średnich roślina ta budziła jednak więcej zabobonnego strachu niż chęci używania jej jako afrodyzjaku lub leku. Według florariuszy pozyskanie jej było dość niebezpieczne, bowiem nawet niewłaściwe wyrwanie rośliny mogło przyczynić się do śmierci nierozważnego śmiałka. W chwili wyrywania mandragora wydawała tak przeraźliwy krzyk, że mógł on uśmiercić każdego, kto przebywałby w pobliżu. Zważywszy na halucynogenne  właściwości mandragory – jest to możliwe. Warto też wspomnieć, że mandragora mogła mieć pozytywne proweniencje. Symbolizowała bowiem nawróconych pogan lub cnoty Maryi Panny.[14]

Pojawia się w trzech tomach Harrego Pottera, jednak najpełniej została „odmalowana” na lekcji zielarstwa. Mandragora to silny środek pobudzający. Używa się jej, aby przywrócić pierwotną postać  ludziom, którzy ulegli transmutacji albo zostali poddani złemu urokowi [...] Krzyk mandragory jest zgubny dla każdego, kto go usłyszy.[15] Pomysł z transmutacją zupełnie nowy, jednak całą idea mandragory jako rośliny leczniczej i sposób jej pozyskiwana zaczerpnięty został dosłownie z opracowań średniowiecznych.

Autorka Harrego Pottera, z opracowań średniowiecznych, znacznie więcej zaczerpnęła postaci zwierzęcych niż roślin. Spośród uskrzydlonych stworów pojawiających się na kartach kolejnych tomów opowieści o szkole dla czarodziei, wymienić należy na przykład gryfa. To tetramorf składający się z ciała lwa, głowy i skrzydeł orła oraz uszu kota. Według Fizjologa, miały żyć na terenie zachodniej Azji. Johna Maundeville'a w swojej Podróży do Jerozolimy tak natomiast opisuje gryfa: Z tej ziemi [Turcji] pójdą do ziemi baktryjskiej, gdzie ludzie są chytrzy i źli i gdzie są drzewa dające wełnę, z których robi się tkaniny [...]. Na tej ziemi jest wiele Gryfów, więcej niż gdziekolwiek indziej, a niektórzy mówią, że przód ich ciał jest tak jak u orła, a tył jak u lwa, i to jest prawda, tak bowiem są stworzone; ale Gryf jest ośmiokrotnie większy od lwa i silniejszy od stu orłów. Gryfy bez wątpienia mogą porwać i zanieść do gniazda konia z jeźdźcem lub dwa woły sprzężone do orki, mają bowiem u nóg szpony wielkości kopyt byka, z których robią sobie czary do picia, a ze swych żeber łuki do strzelania.[16] W kulturach antycznych gryf, był symbolem siły i czujności lwa, szybkości i bystrości wzroku orła oraz subtelności i przebiegłości kota.[17] Mimo, że gryfy były istotami niebezpiecznymi dla człowieka, polowano na nie, bowiem ich pióra leczyły ślepotę zaś pazury niwelowały truciznę. Stąd zabiegano by o to by posiadać kielich wykonany z pazura gryfa. Ich wyobrażenia jako strażników spokojnego snu zmarłych były przedstawiane na sarkofagach. W kulturze chrześcijańskiej gryfy były natomiast symbolem chrystologicznym. Jak opisuje Fizjolog, gryf o świcie wzbijał się by frunąć ku wschodowi i przyjmował na siebie promienie słoneczne, które mogłyby swoją intensywnością spalić ziemię. Jan Szkot uważał, że gryfy po owdowieniu nie wstępują w nowe związki, zachowując wierność nieżyjącemu partnerowi. Gryf jako strażnik skarbów i złota mógł być symbolem skąpstwa i pychy. Strzegąc złota atakował i zabijał ludzi, którzy chcieli zdobyć skarb. W podobnej manierze utrzymane jest przedstawienie gryfa przez J.K. Rowling. Stwór ten nie pojawia się nazbyt często – raptem wspomniany jako „posag” w Komnacie tajemnic, Kamieniu filozoficznym i Insygniach śmierci, jednak jego cechy wyraźnie powielają średniowieczne wzorce.[18]

            Wspomnieć wypada także o innym – dość dobrze znanym monstrum. Syrena zgodnie z opisem Fizjologa, była to pół kobieta a pół gęś. Począwszy od antyku, aż po czasy nowożytne syreny były ptakami o kobiecych głowach. Z czasem jednak syrenami zaczęto nazywać także pół kobiety pół ryby, wcześniej zwane rusałkami lub trytonami. Albert Wielki uważał, że syreny są kobietami ze sterczącymi piersiami, skrzydłami i ogonem pokrytym łuską. Niezmienna, przy każdym opisie była tylko jedna cecha syren – cudowny głos, którym wabiły żeglarzy, a gdy ci zbaczali z kursu i wpływali na mieliznę lub rozbijali się o skały – rozszarpywały ich ciała. Z tego powodu stały się symbolem pokus, nierządnych kobiet oraz osób żyjących w świetle złudnych bogactw doczesnych i miłości ziemskiej.[19]

            Zdefiniowanie, jak widać syreny nie należy do najprostszych. Już od czasów antycznych raz jest to kobieta ptak, innym razem kobieta – ryba; raz przecudnej urody, innym razem – dość powiedzieć, że o umownym pięknie (i jeśli, to raczej wewnętrznym). W Harry Potterze spotkamy te stwory w wersji pół człowiek pół ryba. Jednak choć współcześnie taka kombinacja kojarzy się głównie z syrenami, te w książce inspirowane były trytonami – mitycznymi dziećmi Trytona, które wiodły prym w orszaku Posejdona.

            Dwa kolejne stwory, powstały z przekształceń konia. Pierwszy z nich to biformiczny stwór zwany hippocentaurem (centaurem). Jest to półkoń, pół człowiek. Według mitologii centaury były potomkami Kentaurora i dzikich klaczy. W kulturach antycznych uosabiały siły natury, niskie instynkty oraz moc. Generalnie nie przepadały za ludźmi, jednak nie wszystkie centaury były uważane za złe stwory. Chiron – najmądrzejszy z centaurów, znający się na muzyce, medycynie i proroctwach był nauczycielem między innymi Achillesa i Asklepiosa. Kultura chrześcijańska przejęła symbolikę centaurów. W wiekach średnich były uosobieniem szatana, pogaństwa i pożądliwości oraz braku moralności. Gdy przedstawiano ich w trakcie strzelania z łuku, miały symbolizować pokusy rażące człowieka za przyczyną podszeptów szatana.[20] Według Hieronima były symbolem ludzi ulegających pokusom cielesnym. Ze względu na swą zwinność mógł być także znakiem upływu życia ludzkiego. W takim ujęciu ukazuje go w Ikonologii Cesarego Ripy.[21]

            Harry Potter spotyka centaura już na pierwszym roku nauki w Hogwarcie. Właściwie J.K. Rowling wiernie skopiowała idee antycznego centaura. Pojawia się nawet wyjątkowy centaur – najpierw ratuje życie Harrego a z czasem zostaje nauczycielem w Hogwarcie. Imię tylko inne niż antyczne, bo ten z kart książki zwie się Firenzo.

Od konia pochodził też Jednorożec. O ich istnieniu zaświadczał między innymi franciszkanin Salimbene de Adam lub Hugon od św. Wiktora. Były też podobno hodowane na dworze indyjskich Mogołów w Lahaur. Według inwentarzy skarbca wawelskiego z 1475, 1510 oraz 1532 roku przechowywane tam były trzy rogi jednorożców.[22] Ze względu na niezwykłą czujność i płochliwość jednorożca, niezwykle trudno było go schwytać lub zabić. Ufności nabierał jedynie wówczas gdy poczuł obecność dziewicy, traktowano więc je jako przynętę. Inna wersja podana przez Fizjologa, mówi iż jednorożec lubiąc zabawę, przywabiany może być  dźwiękami muzyki. Zbliża się jednak tylko do samotnej kobiety. Jednorożec pochodzi prawdopodobnie z kręgów kultury hinduskiej. Jako zwierzę rodem z Indii wymienia go w V w. p.n.e. Ktesias z Knidos.[23] W starożytnych mitach jednorożec towarzyszył dziewiczym boginiom księżyca. Jednorożce stanowiły zaprzęg rydwanu greckiej Artemidy. Był znakiem czujności i dzikości. Mógł także być symbolem sił natury (zarówno dobrych jak i tych złych).[24] W kulturze chrześcijańskiej jednorożec stał się symbolem wcielenia i zbawczej śmierci Chrystusa.[25] Jednorożec mógł być jednak także znakiem przeciwników Kościoła i Chrystusa, gdy przedstawiany był w chwili przebijania boku Ukrzyżowanego. Z czasem stałe się głównie symbolem czystości i dziewiczej miłości.[26] Jednorożec stał się także znakiem życia zakonnego oraz mocy. Dlatego z tak zwanych rogów jednorożca wykonywane były pastorały biskupów, opatów lub ksień. J. K. Rowling kilkakrotnie wplata tę postać, wiernie wykorzystując opisy z bestiariuszy.[27]

            I jeszcze jeden niecodzienny stwór – mityczny ptak opisany w wielu bestiariuszach – feniks. Miał to być ptak żyjący na terenie Indii lub Etiopii. Posiadał czarująco piękne upierzenia hiacyntowo – szmaragdowe lub czerwono – złoty tors i tęczowe pióra. W niektórych bestiariuszach jest opisywany także jako ptak o świetlistym, śnieżnobiałym upierzeniu.  Co pięćset lat feniks miał nacierać swoje pióra mirrą i dokonywać samospalenia w swoim gnieździe, uwitym z wonnych liści i ziół – mirry, cynamonu, nardu, a także palmy. W ten sposób odradzał się z popiołów do nowego życia. W Egipcie feniks symbolizował co dzień odradzającego się Re – boga słońce. W starożytnym Rzymie – był znakiem wiecznego Imperium Romanum. W kulturze i symbolice chrześcijańskiej był obrazem zmartwychwstania zbawionych. Mógł symbolizować także Chrystusa Zmartwychwstałego. Ze względu na to, że powstawał do nowego życia bez bezpośredniego udziału rodziców – stał się także symbolem Maryi Dziewiczej Matki Boga. W Harry Potterze występuje w wersji wielobarwnej. Także w tym wypadku jego opis i cechy nie różnią się od tych znanych ze średniowiecznych opracowań.[28]

           

* * *

Bestiariusze były źródłem wiedzy, ciekawiły, odkrywały tajemnicze obszary życia, trochę wzbudzały strach opisami tego co nieznane. Źródłem wiedzy – pozostały, tyle że wiedzy o kulturze wieków średnich. Ciekawość nadal wzbudzają, jednak nie szerokich mas a głównie mediewistów i semiologów kultury. Odkryciem są też nadal – tyle że sposobu myślenia ludzi wieków średnich. Jedno właściwie pozostało niezmienne, a J.K. Rowling wykorzystała to idealnie. Zarówno przed wiekami jak i współcześnie – lubimy się troszkę bać, a opisywane stwory i bestie świetnie ku temu służą!

 

[1] R. Kieckhefer, Magia w średniowieczu, Kraków 2001, passim; S. Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie, Warszawa 2002, passim; Tenże, Florarium christianum. Symbolika roślin – chrześcijańska starożytności średniowiecze, Kraków 2006, passim; Fizjologi i Aviarium. Średniowieczne traktaty o symbolice zwierząt, oprac. S. Kobielus, Kraków 2005, passim; Flora i fauna w kulturze średniowiecza od XII do XV wieku, red. A. Karłowska – Kamzowa, Poznań 1997, passim.

[2] Fizjolog, oprac. K. Jażdżewska, Warszawa 2003, passim; Fizjologi i aviarium. Średniowieczne traktaty o symbolice…, passim.

[3] Wymieniony jest w spisie ksiąg zakazanych (spis z VI w.).

[4] Do tej wersji skłaniają się znawcy przedmiotu datujący powstanie Fizjologa na II wiek. Ci którzy uważają że dzieło powstało w IV wieku opowiadają się za Cezareą Palestyńską jako miejscem jej napisania.

[5] F. Lauchert, Geschichte des Physiologus…, s. 89-90; R. Riedinger, Seid klug wie die Schlange und einfältig wie die Taube. Der Umkreis des Physiologos, „Byzantina”, nr 7:1975, s. 9–32; S. Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie, Warszawa 2002, s. 26–29; Physiologi Graeci singulae variarum aetatum recensiones codicibus fere omnibus tunc primum excussis collatisque, ed. F. Sbordone, Mediolani 1936.

[6] S. Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie, Warszawa 2002, s. 26–29; M. Goldstaub, Der Physiologus und seine Weiterbildung, besonders in der lateinischen und in der byzantinischen Literatur, „Philologus” Supplementband, t. 7, Leipzig 1899-1901, s. 337 - 404.

[7] F. Sbordone, Physiologus, Neapol 1936, passim.

[8] F. Lauchert, Geschichte des Physiologus, Strassburg 1889, s. 4–40; K. Alpers, Untersuchungen zum griechischen Physiologus un den Kyraniden, „Vestigia Bibliae”, nr 6:1984, s. 13–87; M. J. Curley, Physiologus, φυσιολογία and the rise of Christian nature symbolism, “Viator”, nr 11:1980, s. 1–10.

[9] S. Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie, Warszawa 2002, s. 30; F. McCulloch, Medieval Latin and Franch Bestiaries, Chapel Hill 1962, passim.

[10] M. Nigel, Early Gothic Manuscripts, t. 1: 1190-1250, London1982, s. 52.

[11] Fizjologi i Aviarium. Średniowieczne traktaty o symbolice zwierząt, oprac. S. Kobielus, Kraków 2005, passim.

[12] L. Rotter, Mityczne oraz legendarne stwory i bestie, [w:] Symbol – znak – przesłanie. Symbolika zwierząt, red. J. Marecki, L. Rotter, Kraków 2009, s.165-176.

[13] Rdz. 30, 14–16.

[14] H. Biedermann, Leksykon symboli, Warszawa 2001, s. 210 – 211; M. I. Macioti, Mity i magie ziół, Kraków 2006, s. 192 – 200; D. Forstner, Świat symboliki chrześcijańskiej, Warszawa 2001, s. 196–199; S. Kobielus, Florarium christianum…, s. 12i9–132.

[15] J.K. Rowling, Harry Potter i komnata tajemnic. http://hp-i-komnata-tajemnic.blogspot.com/2016/06/rozdzia-szosty-gilderoy-lockhart.html [dostęp. 28 IX 2017].

[16] J. Maundeville, Reisen nach Jerusalem, Georg Olms Verlag 1991, rozdział 85, cytat za http://www.fantasy.dmkhost.net/bestiariusz/index.php?nr=87.

[17] D. Forstner, Świat symboliki…, s. 342 – 344.

[18] Fizjolog…, s. 71; D. Forstner, Świat symboliki …, s. 344; S. Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie…, s. 108–113.; H. Biedrmann, Leksykon symboli, Warszawa 2001, s. 101–102.

[19] Fizjolog…, s. 35; J. C. Cooper, Zwierzęta symboliczne i mityczne, Poznań 1998, s. 263; M. O’Connell, R. Airey, Znaki i symbole, Warszawa 2007, s. 138; S. Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie…, s. 311–312; W. Antoniewicz., Motywy syreny morskiej w sztuce antyku i średniowiecza, [w:] Liber Josepho Kostrzewski octogenario a venerationibus dicatus, Wrocław 1968.

[20] L. Impelluso, Natura i jej symbole, Warszawa 2006, s. 360, N. Saunders, Dusze zwierząt, Warszawa 1996, s. 146; D. Forstner, Świat symboliki…, s. 342; S. Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie…, s. 77–80; J. C. Cooper, Zwierzęta symboliczne…, s. 37–38.

[21] Fizjolog…, s. 35; C. Ripa, Ikonologia, Kraków 1998, s. 383.

[22] Zaznaczyć należy, że w kulturze chińskiej jednorożec to nie koń a smok z jednym rogiem umieszczonym na czole, zaś w bestiariuszach średniowiecznych spotykamy także mniej urokliwe opis jednorożca jako konia o kopytach (!) słonia, ogonie świni i straszliwym głosie.

[23] Upatruje się w tym opisie kompilację trzech zwierząt: jasno umaszczonego onagra, kozicy z terenu Azji, która niekiedy traci jeden z rogów oraz indyjskiego nosorożca, którego sproszkowany róg był używany w medycynie.

[24] Fizjolog…, s. 44, 78, 89–90; Fizjologi i Aviarium…, s. 52–53.

[25] Widać to na symbolicznych kompozycjach, na których Gabriel przegania jednorożca w kierunku siedzącej w zamkniętym ogrodzie Maryi Dziewicy. Archanioł zagania jednorożca szczując go czterema psami (miłosierdziem, sprawiedliwością, prawdą i pokojem).

[26] We współczesnej symbolice, zwłaszcza niektórych subkultur, symbolika jednorożca jest diametralnie różna i odnosi się do wolnej miłości.

[27] W. Kopaliński, Słownik symboli, Warszawa 2001, s. 120–122; H. Biedermann, Leksykon symboli…,
s. 125–127; S. Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie…, s. 124–130; J. C. Cooper, Zwierzęta symboliczne …, s. 89–93; D. Forstner, Świat symboliki…, s. 265–267; K. M. Sierszeńska, Wyobrażenia Zwiastowania z jednorożcem w polskiej plastyce gotyckiej, „Sprawozdania Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk”, t. 98:1980, s. 73–77.

[28] Fizjolog, oprac. K. Jażdżewska, Warszawa 2003, s. 28–31; H. Wójtowicz, Feniks w literaturze wczesnochrześcijańskiej, „Vox Patrum”, nr 6–7:1984, s. 376–383; S. Kobielus, Bestiarium chrześcijańskie…, s. 93–99; J. Sawicka, Feniks. Chrześcijańska interpretacja mitu Laktancjusza, Warszawa 2000, passim; A. Adamska, Zapach dobra i odór zła, „Zeszyty Naukowe KUL”, t. 39:1996, nr 3–4, s. 37–41; J. Levy, Prawdziwa historia stworów fantastycznych. Wybór materiałów z archiwum Londyńskiego Towarzystwa Kryptozoologicznego, Warszawa 2001, s. 56 - 57.

 
© 2021 www.lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych