do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Czytelnia » "Face-to-face z Kulturą"
Gdańsk - Muzeum Narodowe Oddział Sztuki Dawnej

Wrażenie robi monumentalne... Może dlatego, że przyklejone (właściwie w zaadoptowanych pomieszczeniach klasztoru franciszkanów) do kompleksu klasztornego? Wnętrza jednak okazują się gabarytowo nie aż tak okazałe. Muzeum Narodowe w Gdańsku powstało z dwu wcześniejszych (XIX-wiecznych z metryczki) kolekcji muzealnych: Muzeum Miejskiego i Muzeum Rzemiosła. A to o czym pisze to Oddział Sztuki Dawnej. Cała ekspozycja nie przeładowana, głownie w klimatach mieszczańskich – co zasadne. Główny powód odwiedzin – Sąd Ostateczny Memlinga. Fajnie zupełnie wyeksponowany i tak na „dzień dobry” rzucony zwiedzającym. A potem już mieszczańska opowieść z sali do sali. Meble, rzemiosło, malarstwa w sumie dość sporo, trochę sacrum trochę profanum...

więcej
 
Sopot - Państwowa Galeria Sztuki

Co można robić w wolnym czasie w Sopocie...? Iść na plażę, na molo, do knajpy... albo do Państwowej Galerii Sztuki. To fajne modern nieco wnętrze, które aktualnie fotografią stoi! Dwie ciekawe wystawy i do tego nieźle zaaranżowane. „Fotografia na rozdrożach” Prace z kolekcji Cezarego Pieczyńskiego. Przy wejściu jest info, że tylko dla dorosłych. Dlaczego? Pojęcia nie mam... To historia fotografii tak od XIX wiecznej awangardy przez konceptualistów, kontestatorów, aż do zupełnie współczesnych klimatów. Trochę autoportretów, portretów, fragmentaryczne spojrzenia na człowieka i rzeczywistość... A na piętrze “FOTOMORGANA”. Wystawa prac i obiektów sztuki parafotograficznej. Pierwsze wrażenie – foty. Ale to raczej prace inspirowane fotografią jako sztuką, rekwizyty z atelier fotograficznego, no takie tam... To balansowanie pomiędzy fotograficznym obserwowaniem świata a artystycznym jego przetwarzaniem. Sama nie wiem co bardziej czy podglądanie przez dziurkę od klucza zaklętych w kadr obrazów przeszłości czy ingerowanie w nią brutalnej teraźniejszości. Hmmmm.... no warto tu zaglądnąć. Nie tylko dlatego że klimatyzacja zupełnie nieźle działa... ;)

więcej
 
Gdańsk - Dwór Artusa Muzeum Historyczne w Gdańsku

Dom spotkań patrycjatu miejskiego. W wielu miastach nazywano takie miejsca od króla Artura i jego legendy. W Gdańsku też. Dwór Artusa bo o nim mowa to obecnie oddział Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. Kiedyś gromadzili się w nim członkowie bractw. W głównej Sali każde z nich miało swoją ławę. Mieszczanie a zarazem członkowie bractw zbierali się tutaj dla interesów... Przy czym opłatę za wypite trunki wnoszono z góry.. ;) „Obradom” towarzyszyli kuglarze, śpiewacy, muzycy. No po prostu imprezy się tu robiło i to takie że mmmm.... Żeby oddać honor – poważniejsze spotkania np. rozprawy sądowe też tu bywały ale sławę i tak miał jaką miał... 

więcej
 
Teatr Ludowy, Kraków "Wujaszek Wania"


Spektakl o ludziach, którzy udają życie bo boją się zacząć naprawdę żyć… Kurcze, to straszne jest gdy się człowiek przyzwyczaja do tego co mu w życiu doskwiera, bo boi się zrobić pierwszy krok albo nawet wypruty z kreatywności nie ma pomysłu jak? Mało tego, to swoje cierpiętnictwo nazywa szlachetnym… oj…
A! Profesor (K. Wolniewicz) i doktor (P. Franasowicz) - świetni!!

 

więcej
 
Muzeum Narodowe w Poznaniu "Polska. Siła obrazu"

Taka wędrówka przez XIX i XX wiek polskiego malarstwa. Od działań „ku pokrzepieniu serc” do europejskich nowinek. Fajnie pomyślana opowieść. Matejkowskie płótna otulone burgundem, potem poważne i melancholijne Grottgery, przez żółcieniem spowite chełmońskie wsie, po nastroje Wyczółkowskiego lub Wojtkiewicza. I tak od połowy XIX wieku do początku XX. To nie tylko historia malarstwa polskiego tego okresu. To opowieść o kulturze, mentalności, szukaniu lub raczej chronieniu swojej kultury, tradycji, historii i nie wiem czego tam jeszcze…

więcej
 
Zamek w Kórniku

Czarnej Damy w Poznaniu jakoś nie mogłam się doczekać... No to pojechałam w odwiedziny do Białej Damy ;)  Dom Działyńskich - bardziej znany jako zamek w Kórniku. Tam rzeczona ma ponoć rezydować :) :) Muzeum bardzo klasyczne. Bez żadnych niemal udziwnień i nowinek wystawienniczych. Jeśli ktoś lubi takie klimaty „jakby gospodarze stąd wyszli chwilę temu” – to jest to dedykowane miejsce. Swoją drogą odjechane mieli pomysły Działyńscy przy tej przebudowie zamku. Zakątek myśliwski - „pamiątki” z podróży i wypraw jakichś, jak sama nazwa mówi – myśliwskich zapewne. Sala Mauretańska faktycznie orientem kusi. Aż dziwnie w takim wnętrzu zderzona z militariami w wydaniu mocno polskim... Ale jakoś to wszystko się komponuję. Jedyne co mnie rozbawiło to - spora swoją drogą – figura „białej damy”, stojąca w kącie tuż pod schodami. No ale z drugiej strony - Teofila z Działyńskich z ram obrazu wyłazi, niczym w moniuszkowskim „Strasznym Dworze”, równo o północy. Wtedy trochę słabo z turystami... Więc w ciągu dnia atrapa ducha robi robotę... :)

więcej
 
Muzeum Sztuk Użytkowych w Poznaniu

Muzeum Sztuk Użytkowych w Poznaniu. Spodziewałam się „klasycznej wystawy” a tu taka niespodzianka! Fantastycznie zrobiona wystawienniczo ekspozycja. Świetnie ustawiona światłem. Sącząca się w tle muzyka. Interaktywne „gadżety” nie dominują a delikatnie uzupełniają opowieść. No właśnie... Opowieść o tym co codzienne. Tym co nam towarzyszy a czego często nie zauważamy. Co traktujemy często czysto praktycznie. A przecież każdy chyba lubi otaczać się sprzętami tak po prostu pięknymi. Poranna kawa jakoś lepiej smakuje gdy podana w gustownej filiżance... W kolejnych salach zrekonstruowanego Zamku Królewskiego na Wzgórzu Przemysła, śledzimy estetykę sztuki użytkowej zarówno w świecie sacrum jak i profanum (swoją drogą dobrze wyważone proporcje). Od wieków średnich przez czasy nowożytne aż do współczesności. Jest też sala dedykowana na spotkania lub warsztaty. No fajne, fajene... Zdecydowanie rekomenduję odwiedziny 

więcej
 
Muzeum Narodowe w Poznaniu

Muzeum Narodowe w Poznaniu. Aktualnie jest tu bardzo bardzo fajna czasowa. Ale o tym następnym razem. Wystawy stałe natomiast to „milion” sal w Starym i Nowym Gmachu. Ależ tu mają eksponatów! Głównie malarstwo. I perełek ile! Od jednego z moich ulubieńców – Malczewskiego (wiem mizernie jestem oryginalna ale cóż... i tak go lubię :) ) począwszy. Chyba faktycznie najwięcej tych perełek to polskie malarstwo XIX i XX wieku. A już mocno mnie wzruszyła Madonna Dunikowskiego! Kopia tej rzeźby stała tuż przy wejściu w „moim” liceum plastycznym. Straaaaasznie dużo eksponatów. Aż trochę chyba za dużo na raz... Aż odrobinę przytłacza ilość... Na przykład w Sali Moneta tego Moneta trzeba szukać pośród kilkunastu chyba płócien wyeksponowanych z równym zaangażowaniem. Do tego łatwo się pogubić w salach. Niby są tablice ale co najmniej kilka razy musiałam dopytywać (miłe skądinąd panie) gdzie dalej iść i co jeszcze można zobaczyć. ...

więcej
 
Poznań Muzeum Historii Ubioru

Jako osoba zajmująca się między innymi fatałaszkami nie mogłam nie odwiedzić poznańskiego Muzeum Historii Ubioru! Adres, GPS, idę. Polazłam i nie zauważyłam że już jestem na miejscu :) Żeby trafić do Muzeum trzeba zadzwonić (domofon) i w kamienicy na parterze mieszkanie – to to. W sumie trzy pokoje w nich ustawione eksponaty. Aktualna wystawa „A diabeł tkwi w szczegółach. Rzemiosło i sztuka w dekoracjach odzieży w XVIII i XIX wieku”. Całość to kilkanaście eksponatów w znaczeniu suknie, staniki, smoking chyba jakiś, chusta, mankiety takie tam. Najstarszy – to kiecka z XVIII wieku – ładna i nieźle zachowana. Potem coś z negliżu i coś na większe wyjście. :) Ale co jest największą atrakcją? Pani która z automatu zaczyna oprowadzać. Chyba pakiet w cenie biletu. Takiego zaangażowania, emocji i wiedzy dawno nie widziałam/słyszałam. Muzeum ok maleńkie ale emocje i pasja robią robotę!  

więcej
 
Filharmonia Poznańska koncert "Te Deum"

Wstyd się przyznać ale pierwszy raz byłam na koncercie w poznańskiej Auli Uniwersyteckiej UAM. No wnętrze robi wrażenie!!!
A wczorajszy (21 V) koncert – szyty na miarę! „Te Deum” (i Kurpińskiego i Haydna... no i Laudate Mozarta tak pomiędzy też ) Całość pod batutą Łukasza Borowicza. Fantastyczne wykonanie!!! Możliwość posłuchania na żywo - to była bardzo, bardzo miła niespodzianka...
Publiczność dopisała – co mnie jakoś mocno nie dziwi... Wszyściutkie miejsca (te możliwe do zajęcia) zajęte były! A jak miło było usłyszeć brawa, którymi nagrodzono gromko artystów. Tego mi brakuje w streamingach. Ta cisza pustej sali po spektaklu/koncercie niesamowicie dołuje i kłuje w uszy. Aplauz jest jednak integralną częścią spektaklu/koncertu. Wczoraj była całość i fantastyczny koncert (w niekonwencjonalnym układzie bo chór "fruwał" nad muzykami, a pierwszy skrzypek wędrował sobie by usłyszeć jednak co śpiewa solistka zza pleksi takie czasy... ) doskonale poprowadzony przez Borowicza. No i Magdalena Stefaniak - ta to ma kawał głosu !

więcej
 
<<  poprzedni  1   2   3   4   5   6   7   8   następny  >> 
 
© 2021 www.lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych