do początku   |   mapa serwisu   |   kontakt  

Czytelnia » Subiektywnie podglądane kultury świata
Węgry - Budapeszt

Budapeszt to jedna z moich ulubionych stolic europejskich. Sympatią do Budapesztu zapałałam prawdziwą i niekłamaną, gdy peregrynowałam po nim (pierwsza moja wizyta w tym pięknym mieście to była) szukając „mojego” hotelu. Zapisałam bowiem ulicę (tylko ulicę!) nieświadoma tego, że w Budapeszcie ulic o tej samej nazwie – ho, ho a może i więcej. W każdej właściwie dzielnicy mogą być takie same (i w moim przypadku były…). Zakręcone miasto! I to wystarczający powód by się w nim zakocha!

Właściwie trudno powiedzieć, kiedy Budapeszt najpiękniejszy. Cudownie wygląda gdy w zimie ołowiane chmury nisko wiszą nad Dunajem. Piękny jest i kolorowy gdy wiosną świeża zieleń pokrywa wzgórze Gellerta. Pięknie jest gdy w letni upalny dzień leniwie czas płynie na wyspie Małgorzaty…

Raz zdarzyło mi się być w weekend majowy. Całe miasto wówczas przeradza się w swoisty festyn. Na mostach tłumy turystów i mieszkańców, tu ktoś przygrywa czardasza, tam ktoś inny w kostiumie z odległej epoki zamarł w bezruchu, inny żongluję, jeszcze inny sprzedaje wytwory rąk swoich. Cudownie, gwarno, czardaszowo :) ...

 

więcej
 
Węgry - Eger

Dobry węgrzyn, nie jest zły! To prawda dość oczywista i od wielu wieków wśród Polaków znana a i pieczołowicie (jako tradycja) hołubiona. A jeśli węgrzyn to… w sumie kilka miast u naszych braci Węgrów wizualizuje mi się ale Eger spośród nich pierwszeństwo posiada. Miasto istniało od XI wieku, kiedy to założone zostało tu biskupstwo. Zapewne dlatego sporo w mieście świątyń, klasztorów – jednak te najpiękniejsze pochodzą gł. z okresu baroku. Tutaj biskup Lampert w 1248 wybudował okazały zamek. Budowla znamienita, piękna i nie do zdobycia! W XVI wieku wojska tureckie przez czterdzieści dni oblegały jego mury ale nie zdołały pokonać obrońców. Miasto zdobyte zostało przez Turków kilkadziesiąt lat później. Okupacja trwała prawie sto lat. Pozostały po niej ślady np. minaret – jedyny do dziś ocalały fragment wzniesionego tu kiedyś meczetu. W mieście mamy też akcent polski. W czasie II wojny światowej był tutaj obóz internowania polskich oficerów. Swoisty były to obozy na Węgrzech – np. w pensjonatach, zamkach. I do tego, w dość szybkim czasie internowanym żołnierzom jakoś bez problemów udawało się z obozów uciec… :)

Ale Eger nade wszystko winem stoi! …

więcej
 
Węgry - Gödöllő

W niedalekiej odległości od Budapesztu jest kilka miejsce wartych zatrzymania się w nich. Jedno z nich to Gödöllő słynące z barokowego królewskiego pałacu – letniej rezydencji Franciszka Józefa oraz Sisi. Choć zbudowany dla grafa Grassalkovicha, to jednak Ich Cesarskie Mości bardziej go rozsławiły. Cesarzowa Elżbieta chciała nawet nabyć posiadłość ale cesarski małżonek nie wyraził zgody. Ale, na upartą kobietę nie ma rady. Rok po tym jak Sisi zachwyciła się rezydencją – dostała ją jako prezent od państwa węgierskiego z okazji koronacji jej małżonka na króla Węgier. Etykieta – ważna rzecz! Ale czasem ma się ochotę na swobodę zachowania, bycia, konwersacji, zajęć… Takim azylem dla Elżbiety stał się właśnie pałac ...

więcej
 
Węgry - Győr

Pięknie i barokowo jest w Győr. To doskonałe miejsce na spacery. Takie bez celu, dla przyjemności. Na każdej z ulic urokiem zachwycają wielobarwne fasady kamienic, z „przyklejonymi” tu i ówdzie dekoracyjnymi balkonami. To także miasto rzek. Ma ich aż cztery. Nieopodal płynie Dunaj, a samo miasto jest u zbiegu rzek Mason-Dunaj, Raba i Rabca. Najpiękniejszym zabytkiem sakralnym jest gotycko-barokowa katedra Wniebowzięcia NMP. Cudowna, przemyślana monumentalna dekoracja wnętrza, autorstwa znanego malarza Franza Antona Maulbertscha, snuje swoją opowieść ...

więcej
 
Węgry - Ostrzyhom

Ostrzyhom to jedno z najstarszych miast na Węgrzech, i najważniejszych zarazem. Pierwsza stolica Węgier! Tutaj chrzest i koronę przyjął św. Stefan. Tutaj urodziły się święte Kinga i Jolanta. Ilość świętych na metr kwadratowy miasta – nie najgorsza! Wcale nie dziwi, że w tym właśnie mieście jest jedna z największych katedr na Węgrzech (wzniesiona na miejscu kościoła zniszczonego w czasie wojen przez Turków). Tutaj rezydowali prymasi węgierscy, tutaj w kryptach katedry znajdowali też miejsce wiecznego spoczynku – taki węgierski Watykan. Katedrę wieńczy ogromna kopuła. Można wokół niej przejść wąską platformą by obejrzeć ...

więcej
 
Węgry - Szeged

W Szeged byłam ponad rok temu. Szybka wizyta – bo robota (to miasto uniwersyteckie przecież)... Na zwiedzanie nie było jakoś mocno dużo czasu i możliwości. A szkoda... bo miasto zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. No - coś tam jednak oczywiście udało się pozwiedzać... ;) przez co tym bardziej nęci by pojechać w ten region znowu i na spokojnie, w sposób dedykowany do połażenia i popodglądania kultur i historii. Zwłaszcza, że Szeged ma historię od czasów rzymskich pisaną (wtedy Partiscum się nazywało). Obecna nazwa dopiero od XII wieku się do miasta przykleiła. Wiele miejsc wartych zobaczenia. Byłam tylko w kilku. Katedra (Kościół Wotywny) była w kompleksowym remoncie. Ale i tak przez rusztowania i zwały kurzu, widać było jej powalające piękno kapiących od złota i kolorów mozaik i fresków. Katedra jest neoromańska, wzniesiona na początku XX wieku i.... po prostu ładna. Znacznie bardziej leciwy kościół franciszkanów. Pięćset lat już tutaj sobie stoi. Po wejściu, pierwsze wzrok przykuwa sklepienie sieciowe z żebrami z wypalanej gliny. No wymiata... 

więcej
 
Węgry - Szentendre

Szentendre znane jest od czasów rzymskich. Sama nazwa miasta pochodzi jednak dopiero z okresu Madziarskiego, a wywodzi się od pierwszego wzniesionego tu kościoła poświęconego św. Andrzejowi. Na  przełomie XIX i XX wieku miasteczko stało się takim polskim Zakopanem, skupiającym bohemę, artystów węgierskich szukających tu natchnienia.

Wąskie wijące się uliczki, zaułki, kawiarenki, mnóstwo sklepików z rękodziełem. Trudno się dziwić, że Szentendre przyciąga turystów. Raczej tu gwarno i tłumnie. Choć anturaż sprzyja romantycznym spacerom – tłum zwiedzających uniemożliwia zagubienie się w wąskich uliczkach. Sporo tu kościołów i cerkwi ale próżno szukać otwartego. Wejść można za to ...

więcej
 
Wietnam

Ech… Ponuro coś… zimnawo na zewnątrz i klaustrofobicznie… Myśl jakoś sama biegnie tam gdzie tłumy i ciepło (momentami bardzo :)) I nawet wspomnienie wszechobecnego zapachu rozgotowanego ryżu jakoś teraz chyba by mi nie przeszkadzało… Wietnam. O cudownych zakątkach i obiektach kultury i takich tam – innym razem. Dzisiaj przypomniała mi się jakoś sama - taka normalna ulica. Nie wiem czego tam więcej skuterów i innych obiektów jeżdżących, czy splątanych kabli oplatających jakąś dziwaczną siecią wszystkie zakamarki miast. Wszędzie małe rodzinne interesy. Tu ktoś coś tam (niewiadomego pochodzenia) smaży w skleconym naprędce „food trucku”. Tam kwitnie życie rodzinne – tak na chodniku bezpośrednio. Tam ktoś, przecząc prawom fizyki, przewozi na maleńkim skuterze ładunek nadający się na cztery ciężarówki (a że trochę jeszcze miejsca było to oprócz ładunki i gromadkę dzieci upchnął w jednośladzie). Przypominam sobie „restauracje”. Cerata na stołach, wiatr piach niesie – bo koncepcja całości to kilka stolików i zadaszenie na kijach....

więcej
 
Wietnam - kuchnia

Kuchnia wietnamska  – wyborna!
Ekskluzywnych dań podawanych w hotelach i restauracjach nie będę opisywać (choć to nektar dla kubków smakowych). Ciekawsze są obrazki ulicy, takie bazarki, przydrożne kuchnie. Menu trochę odbiegające od standardów europejskich troszkę… Ale... Gdy osoba nie przywykła do niekonwencjonalnych dań (które bywa - same uciekają z talerza) już pierwszy odruch opanuje, spora paleta przeżyć kulinarnych się pojawia  :) O takich oczywistych klimatach jak jakieś cykady, koniki polne czy pająki smażone na głębokim tłuszczu - nawet nie wspominam (swoją drogą smaczne, choć zależne to jest od przypraw bardziej niż samego komponentu pt. zwierze). Na ulicach Wietnamu, w pierwszym odruchu zdziwienia lekkiego robią wszechobecne bagietki - iście francuskie! Dopiero po kilku sekundach ...

więcej
 
Wietnam - manufaktura wyrobów z laki

„Dziecięciem będąc” uskuteczniałam zabawę polegającą na zdobieniu pudełek mozaiką z drobno potłuczonych skorupek jaj. Mozaiki były o misternym wzorze ale monochromatyczne tzn. zgodnie z naturą skorupek jaj kurzęcych – w odcieniach brązów i beży do bieli włącznie. Do głowy mi wówczas nawet przyjść nie mogło, że kiedyś taki patent zobaczę w manufakturze wyrobów z laki w Wietnamie… :)

Żywica z sumaka lakowego, to dość znana i popularna w Azji forma zdobień (W Europie od XVI wieku mocno stała się modna i poszukiwana – od czasu gdy wyroby z laki przywieźli wracający z Azji jezuici. Szukano receptur do wytwarzania jej na miejscu i w konsekwencji powstał np. szelak czy sandarak). Naturalnie jest czarna, choć oczywiście można ją barwić. Bo wyschnięciu jest szklista i odporna na działanie wody, alkoholi a nawet kwasów. Zdobioną nią wszystko....

więcej
 
<<  poprzedni  1   2   3   4   5   6   7   8   9   10   11   12   13   14   15   16   17   18   19   20   21   22   23   24   25   26   następny  >> 
 
© 2021 www.lucynarotter.com.pl | Tworzenie stron internetowych